środa, 30 lipca 2014

Albercik i Bezimienna Wioletta z Szafy, czyli ciągle BWzSz

Przerwa na blogu z powodu udomowienia Bezdomnej rodziny. Kto śledzi na FB ten jest w miarę  na bieżąco.
Całkowite udomowienie przechodzi trochę opornie, bo mieszkamy na budowie, czyli pełnym placu boju. Nudy nie ma, możecie mi wierzyć :D

Mieszkamy chwilowo, całą rodzinką, w jednym, otynkowanym ledwie (surowym jak loft) pomieszczeniu... tak integracyjnie. Sieć elektryczna jest tak wysoko rozwinięta w mieszkaniu, jak pozwoliła na to ilość i długość przedłużaczy ^_^
Kącik szyciowy, w miarę wyodrębniony, jednak nie ma gdzie wpiąć wtyczki od maszyny... deficyt przedłużaczy - zakaz kupowania nowych.

Na moje pytanie:
- czy dałoby się dociągnąć prąd do maszyny jakoś...?
uzyskałam szybką odpowiedź:
- a nie możesz sobie dociągnąć maszyny do prądu?

Moje maszyny chwilowo dalej w kartonach - gabaryty.
Helenka Łucznika jest za to maszyną bardzo mobilną i jak coś muszę na już, to szyję nią prawie że na kolanach ;)

Żeby się zrelaksować, pobyć z dziewczynami (nie tylko z ekipami na budowie, które co rusz to się zmieniają), zorganizowałyśmy warsztaty z Roszpunką, która to jeździ po całej Polsce i takie warsztaty na życzenie chętnych prowadzi. Kto ciekawy, jakie potrafi słodziaszne misie odczynić, niech pędzi do niej oczy nacieszyć.

Spotkanie SUPER! Zresztą jak zawsze z częstochowiankami :D

13 kobiet w wieku od 13 do 13 razy X (nie wdawajmy się w szczegóły), każda dostała gąbkę, zestaw igieł do kłucia, czesankę w wybranych kolorach i oczywiście opiekę naszej misiowej guru na życzenie.
Każdej tłumaczyła i pokazywała tak samo, a wśród powstałych misiaczków, nie było dwóch takich samych... dacie wiarę?:D Każdy różnił się nie tylko kolorem, ale rozmiarem, kształtem, a nawet miną pyszczka :D

Jeden dzień, kilka godzin, wypita wspólnie kawa, zjedzone sałatki, słodkości i owoce, a efekt... poniżej możecie zobaczyć, jakiego mnie się udało Albercika utłuc igiełką z czesanki.
Rano sesja odbyła się na budowie, w ogródku i w dziczy podwórka.

Żeby nie było, że post całkiem nieszyciowy, to w kilka minut uszyłam mu ręcznie czapeczkę (w grochy), bo słoneczko świeci, a nawet praży.

Uwaga: wszystkie misiowe kończyny, a nawet głowa, są ruchome i to jest czad!

Poniżej rozkoszny miś wykonany na szydełku przez Roszpunkę.
To była ekspresowa wymianka Roszpunki i starszej mojej na ich szydełkowe wytwory.

Roszpunka dostała szydełkowego słonika - mikruska, do którego zapałała miłością od pierwszego wejrzenia, a starsza szydełkowego misia, o którym marzyła i wzdychała od dłuższego czasu. Teraz jest pełnia szczęścia :D
Słonik jest niewiele większy od serduszek.

Miś nie jest jeszcze ubrany, wkrótce ma się to zmienić, a na szybko dostał w łapki serduszka wydziergane przez starszą.

Wracając do tematu... z Bezdomnej stałam się Bezimienną, bo jakoś żadna nazwa nie łapie mnie za serce póki co. Dylemat jak diabli. Tak na marginesie, to... nawet szafa została na starym miejscu, więc jestem w totalnej rozsypce i nie wiem jak się pozbierać.
Any ideas?

niedziela, 13 kwietnia 2014

06 - weekend w biblioteczce - Słownik odzieżowy


Ostatnio dotarła do mnie książka pt. "Słownik odzieżowy", na którą długo polowałam. Przed zakupem miałam możliwość zajrzenia do środka, dlatego wiedziałam, że koniecznie muszę ją mieć. Za każdym razem kiedy sprawdzałam aukcje, nie pojawiała się, ale kiedy już ją upolowałam, kupiłam i otrzymałam, to zobaczyłam... (o ironio!) kolejne 4szt. możliwe do kupienia. Heh :)

Autor: Zbigniew Parafianowicz
Tytuł starszych wydań: "Szkolny słownik odzieżowy" (moja sztuka jest z roku 1995, wydanie III)
Format:14,5 x 20,5
Liczba stron: 192
Oprawa: Miękka

Książka wewnątrz zawiera to, co zawierać powinna, czyli objaśnienia haseł występujących w dziedzinie odzieżownictwa.
Słownik zawiera 685 haseł zgrupowanych w 12 rozdziałach tak, jak możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu.
W każdym rozdziale hasła podane są w porządku alfabetycznym, natomiast wszelkie hasła przedstawione w książce są zawarte w indeksie z tyłu książki, również alfabetycznie, aby możliwe było szybkie znalezienie interesującego nas terminu, bez znajomości tego, do jakiej grupy haseł należy.

Do niektórych haseł przyporządkowane są rysunki, ułatwiające kojarzenie znaczeń.
Nie ma co się rozpisywać za wiele na jej temat. Jak sam tytuł wskazuje, jest swego rodzaju encyklopedią. Jeżeli nie wiemy co to jest godet, plisa, kontrafałda, punkt pomiarowy, ryps czy figura nietypowa, to sięgamy do tej książki i wszystkiego się dowiadujemy.
Wg mnie jest świetna i bardzo przydatna. Poniżej możecie zerknąć do jej środka.






niedziela, 6 kwietnia 2014

05 - weekend w biblioteczce - Ściegi krawieckie


Jak już wiecie, uczęszczam na zajęcia w MDK, gdzie wraz z innymi uczestniczkami, pod okiem cudownego pana Janka, zgłębiamy tajniki krawiectwa. Na początkowych zajęciach uczyłyśmy się ściegów ręcznych, natomiast ostatnio miałyśmy ćwiczenia z różnych szwów z objaśnieniem ich wykonania i zastosowania.

Dla tych, którzy przegapili linkowany przeze mnie artykuł, odsyłam tutaj, w którym na str. 17 poczytacie o pasji jaką jest szycie i o naszej grupie.

Temat ściegów i szwów, podsunął mi myśl, żeby w tym tygodniu przedstawić Wam jedną z genialniejszych książek w mojej kolekcji.

Pełny tytuł: "Ściegi krawieckie. Ilustrowany przewodnik po technikach szycia i tkaninach."

Autor: Lorna Knight
Tytuł oryginalny: "The Sewing Stitch Bible"
Format:17 x 20,5
Liczba stron: 256
Oprawa: Twarda - mocowanie na spirali (idealne mocowanie, bo podczas szycia i zerkania, książka nam się nie zamyka sama!)

O książce mogę napisać tyle, że jest to tzw. "must have"... po prostu.
Każda szyjąca, ze wskazaniem na osoby uczące się szyć, powinna tę (lub taką) książkę posiadać w swojej biblioteczce. To jest jak ELEMENTARZ.

Każdy ścieg jest:
- nazwany,
- zilustrowany schematycznie jak go wykonać - ilustracje są bardzo czytelne i rzetelne,
- opisany względem zastosowania,
- opisany do jakich tkanin się nadaje.

Podane są również wskazówki dotyczące prasowania oraz informacje np. jakim ściegiem można go zastąpić. Znajdziemy również informacje dotyczące wielkości ściegu oraz inne, cenne uwagi.

Z książką nauczymy się ściegów tak ręcznych, jak i maszynowych. Znalazły się w niej również informacje jak wykończyć niektóre elementy odzieży.

W dziale poświęconym tkaninom, znajdziemy przy każdej z nich:
- zdjęcie
- opis
- zastosowanie
- szycie - ewentualne problemy
- moje rady (czyli rady autorki książki)

Na końcu książki dowiemy się pokrótce jak przygotować materiały do szycia, jak prać gotowe wyroby, słowniczek kilku użytych pojęć oraz oczywiście spis alfabetyczny, dzięki któremu ekspresowo odnajdziemy w książce interesujące nas zagadnienie.

Polecam z czystym sumieniem osobom, które nie chcą szycia traktować po macoszemu, tylko zależy im na starannym wykończeniu oraz świadomym użyciu odpowiednich ściegów i szwów w odpowiednim momencie szycia.



poniedziałek, 31 marca 2014

Jak zrobić lamówkę?

Na pewno tęskniliście do filmików o lamówce, nie próbujcie zaprzeczać :P
Zaczęłam drugi sezon tego serialu i dziś jego pierwszy epizod.

Sezon 1
Odc. 1
Odc. 2
Odc. 3
Odc. 4
Odc. 5

Jak przyszywać gotową lamówkę na różne sposoby wiecie choćby z poprzedniego sezonu, natomiast nigdy nie pokazywałam Wam jak ją wykonać samodzielnie.
W sklepach jest ogromny wybór gotowych lamówek, ale szczerze mówiąc coraz rzadziej korzystam z tego, bo jeżeli nie potrzebuję czarnej atłasowej, to jest więcej niż pewne, że w tym kolorze, w jakim chcę... nie znajdę.
Lamówek internetowo nie kupuję, bo jest to ze wszech miar dla mnie nieopłacalne. Najczęściej potrzebuję na już, w konkretnym kolorze. Na list trzeba poczekać, za kuriera więcej zapłacić, a czy dobrze wybrałam, to dowiem się dopiero po otworzeniu przesyłki. Nie na moje nerwy, ani kieszeń.

Od dawna robię sobie sama lamówki, ale do tej pory korzystałam ze sposobu na szpilkę przy desce do prasowania. Na początku marca, postanowiłyśmy z kilkoma dziewczynami z grupy Częstochowa Szyje, że na Dzień Kobiet zrobimy sobie same prezenty i tak m.in. kupiłyśmy sobie zwijacze do lamówek.

Teraz zachodzę w głowę, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej, tylko męczyłam się z tą szpilką?
Cudowny wynalazek!
Na początku wydatek wydawał się dość spory, ale biorąc pod uwagę kupno lamówki, która na kilku metrach, kilka złotych wychodzi drożej niż robiona... te kilometry przebiegnięte po Częstochowie, żeby znaleźć pasującą i koniec końców iść na kompromis, albo zwijać przy pomocy szpilki... od razu cena wydała się sensowna. To był najlepszy chyba zakup od dawna!

Przy okazji szycia kolejnej rzeczy, postanowiłam że pokażę Wam jak to działa w praktyce i jak śmiesznie prosto, przy pomocy tego malutkiego przyrządu, uwiniecie sobie lamówkę na własne potrzeby.


W filmiku wystąpiły również inne zakupione gadżety, czyli linijka do patchworku SewMate 10x45cm oraz nożyk krążkowy 18mm.

Zakupy zrobiłyśmy w internetowym sklepie Pohltex, którego link podesłała mi kiedyś Agi, pytając czy kupowałam, czy znam i czy mam coś na ich temat do powiedzenia, bo się waha.
Nie byłabym sobą, jakbym nie wypróbowała, dodatkowo kiedy zobaczyłam swoje ulubione linijki, więc odpowiadam, że wahać się nie trzeba.
Wysyłka ekspresowa, kontakt bardzo przyjemny i rzeczowy (panowie odpowiadali na moje wszelkie pytania i wątpliwości cierpliwie, tak telefonicznie jak i mailowo), a przesyłka zapakowana tak, że osoba pakująca dba o najmniejszy nawet detal, osłaniając np. mydełko przed ew. ukruszeniem. Już po pierwszych zakupach byłam zachwycona obsługą, kolejne mnie tylko utwierdziły w mojej opinii.
Linijkę SewMate mam od dawna, co może potwierdzić choćby ten wpis i polecam je gorąco. W międzyczasie kupiłam dwie innej firmy, kierując się ceną, ale... to  nie jest to. Namalowana podziałka pozostawia wiele do życzenia, ze względu na "martwe strefy", czyli po prostu tej podziałki tam ktoś nie zaprojektował jak należy i są puste pola bez kreseczek.

Od tej pory kompletuję linijki, kupując tylko te SewMate dlatego, że podziałkę mają co 0,5cm na CAŁEJ powierzchni, a nie tylko pierwsze 15cm linijki... Tutaj mam na całej, w każdą stronę, również numeracja jest namalowana we wszystkie strony, więc nie muszę zwracać uwagi nawet jak przykładam linijkę, bo zawsze będę mieć podziałkę zaczynającą się od cyfry 1 w górę.

O nożyku nie ma co pisać za wiele. Ostry, co widać na filmiku, a mała średnica pozwala wygodnie manewrować przy cięciu "z rączki", czyli bez użycia linijki, np. podczas wycinania odzieży, więc jestem z niego zadowolona, bo do tej pory miałam z Olfy 45mm i o ile bardzo chwalę ten nożyk, to używam go raczej w komplecie z linijką. Z rączki kiepsko mi łuki wychodzą przy takiej średnicy ostrza.

Nawiązując do początku wpisu, w tym sezonie możecie spodziewać się jeszcze przynajmniej dwóch filmików dotyczących lamówki. Mam nadzieję, że wszystkie okażą się Wam przydatne.

Edit:
Dla ciekawych, sposób na szpilkę. Niech Wam się nie wydaje, że bajecznie prosty :)

* * *

Do poczytania o naszej grupie również w miesięczniku "Jasne, że Częstochowa" str. 17
http://cgk.czestochowa.pl/data/bulletins/jzc_kwiecien_2014_net.pdf


* * *

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...