wtorek, 21 kwietnia 2015

Płaszcz z pianki

płaszcz intro
 Napaliłam się na płaszcz z pianki zaraz po tym wpisie. Rzadko mi się zdarza działać w tak ekspresowym tempie, jak w tym przypadku. Pojechałam, kupiłam i zaczęłam walkę… dosłownie.
Trochę perypetii przeszłam, aby ujarzmić charakter materiału.

Rękaw - koniecznie chciałam raglan, bo nie chciałam odcinanego rękawa w okolicach ramienia. Rękawa z główką skroić natomiast, bałam się jak ognia. Nie miałam pojęcia jak się zachowa pianka w takim przypadku. Raglan wydał mi się najbezpieczniejszym rozwiązaniem i osobiście bardzo lubię taki krój.

Zapięcie - suwak. Bałam się metalowych nap, nabijanych na wylot. Przyszywane od spodu nie do końca mnie przekonują, kiedy zapięcie się lekko rozchyla.

Obłożenie - zrezygnowałam, wykończyłam lamówką, o czym niżej.

Kieszenie - to dla nich tak naprawdę powstał ten płaszcz.

Wykrój - Burda 12/2011 model 114 - bez większych zmian - wydłużyłam rękawy jedynie, bo miały dziwną długość… takie 7/8? Zwęziłam centralnie w plecach.

Jak się szyje piankę? Super!
Zwyczajna stopka uniwersalna, bez żadnych kombinacji. Igła do dzianin. Nie miałam problemu z niekontrolowanym rozciąganiem. Elementy łączyło się jak puzzle. Bajka.

Jak się nosi piankę? Dziwnie.
Załamuje się… niby wraca do stanu pierwotnego za chwilę, czyli nie trzeba prasować tych zagnieceń, ale jednak… patrz rękawy.

Podczas szycia mąż zapytał, czy szyję strój dla płetwonurka… normalnie zabijał mnie śmiechem za każdym razem, kiedy zakładałam ten "skafander".
Straciłam serce do niego, zanim go wykończyłam, więc wykańczanie szło bardzo opornie, ale się zaparłam, że nie porzucę go i zdecyduję później, czy będę w nim chodzić, czy może sprzedam.

Pozuje moja starsza siostra, która już jest właścicielką tego jedynego egzemplarza - ja jej płaszcz, a ona mi da jakiś inny materiał i każda będzie szczęśliwa.
Ogólnie jest OK, ale jednak nie dla mnie.
płaszcz z pianki przód
płaszcz z pianki przód
płaszcz z pianki tył
Wnętrze wykończyłam wspomnianą lamówką. Zrobiłam ją sobie z bawełnianej podszewki. Szerokość po zaprasowaniu, to 12mm (żółty kolor), które idealnie mi się zgrało ze stopką krawędziową. Kocham ten sprzęt!
płaszcz z pianki dekolt wnętrze
Szyjąc narożnik przy szyi, złożyłam lamówkę troszeczkę bardziej do wewnątrz, tak jak widać na poniższym zdjęciu.
płaszcz z pianki dekolt  lamówka złożenie
Zagięłam do środka. Tutaj widać, że złożona troszeczkę bardziej lamówka niż na zaprasowane 12mm jest nieco węższa, ale o to chodzi, bo dzięki temu po złożeniu, końcówka nie będzie wystawać na zewnątrz po przyszyciu.
płaszcz z pianki dekolt lamówka narożnik
 Składając, cieniujemy zgrubienia. Poniżej widać, że ścięłam lekko po skosie szew, dzięki temu unikniemy pokaźnego zgrubienia i stanie się ono zdecydowanie mniejsze.
płaszcz z pianki dekolt lamówka cieniowanie szwu
 Składamy kawałek po kawałku i spinamy szpilkami prostopadle.
płaszcz z pianki dekolt lamówka lewa strona
 Tutaj widoczne to samo, ale od prawej strony.
płaszcz z pianki dekolt lamówka prawa strona
 Stebnowałam po prawej w odległości ok. 1cm. Używałam do tego stopki krawędziowej, przy czym igła była ustawiona tak, aby przechodziła przez dziurkę po lewej.
Dzięki takiej stopce, stebnowanie przy krawędzi można poprowadzić bardzo równo!
Przy tych samych ustawieniach i przy użyciu tej samej stopki, stebnowałam brzegi przy suwaku.
płaszcz z pianki kieszenie
Kieszenie. Kroi się je nietypowo, przez co zabierają sporo materiału. Miałam kawałek 1,80m i przy żadnych ułożeniach, nie mogłam zmieścić się tak z szablonem, aby wykroić je w całości z przodem. Musiałam niestety je połączyć wewnątrz. Nie chciałam ich z podszewki, więc postarałam się, aby łączenie było jak najmniej inwazyjne i nie odznaczało się po prawej stronie.

Poniżej wgląd na kieszeń od środka.
płaszcz z pianki kieszenie wnętrze
Piankę połączyłam zygzakiem, przykładając najzwyczajniej jedną do drugiej metodą "do czoła".
płaszcz z pianki kieszeń łączenie
Nie chciałam jednak, aby zygzak był widoczny i bałam się również, czy same nici też wytrzymają ew. napór rąk. Postanowiłam ścieg zamaskować lamówką, jednocześnie wzmacniając samo łączenie.
płaszcz z pianki kieszeń łączenie lamówka
Przy okazji wszyłam metkę. Zwykle unikam wszywania przy szyi, więc w tym przypadku w kieszeni znalazła idealne miejsce.
płaszcz z pianki kieszeń łączenie lamówka metka
Dopiero po dosztukowaniu materiału, wycięłam odpowiedni kształt kieszeni wg formy.
płaszcz z pianki kieszeń wycinanie
Suwak.
płaszcz z pianki przód wnętrze przy suwaku
Przyszyłam prawa do prawej, następnie na wierzchu (do zapasu szwu i do listwy suwaka) naszyłam lamówkę.
płaszcz z pianki suwak przyszywanie
 Po odwinięciu przestebnowałam.
płaszcz z pianki stebnówka szeroka, stopka krawędziowa
Szew na plecach i na łączeniu dwóch części rękawa, przestebnowałam również przy pomocy stopki krawędziowej, ale w tym przypadku igłę ustawioną miałam centralnie na środku, więc szew przebiega dużo bliżej niż w przypadku przodu i podkroju szyi.
płaszcz z pianki tył i raglan, stebnówka wąska
płaszcz z pianki stebnówka wąska
Dwie stopki, których używałam podczas szycia płaszcza.
Uniwersalna - po lewej
Krawędziowa - po prawej.
stopki, uniwersalna, krawędziowa
Jedna uwaga. Pianka nie wybacza błędów. Pozostaje pruć i poprawiać, bo to wolno robić do woli.
Wszelkie krzywizny wyskoczą od razu i będą kłuć w oczy. Nie nadciągniemy żelazkiem, nie rozejdzie się w praniu… jednym słowem - nie oszukamy.

Lamówka - chciałam podszyć ręcznie, bez stebnówki… łapałam jedynie za wewnętrzną dzianinkę. Efekt - cały brzeg wyglądał jakby go zaatakował cellulit. Odradzam więc podszywanie ręczne.

Reasumując.
Czy kocham piankę?
Na płaszczu już nie.
Na spódniczkach od samego początku i od samego patrzenia - nie.
Sportowa bluza dopasowana… może tak. Tutaj widzę jakiś sens, ale...
Podczas szycia - tak.
Ogólnie - raczej nie dla mnie ta materia.

Piszcie w komentarzach, czy macie podobne odczucia co do szycia i noszenia pianki. Chętnie poczytam i porównam swoje doświadczenia z Waszymi :)

niedziela, 22 marca 2015

Akcja wielka jak słoń oraz wyniki candy

Kochani, jest akcja!
Akcja z konkursem!
Akcja SŁOŃ!
Czas trwania do 20 kwietnia 2015 - więc sporo zostało tego czasu :)
Szczegóły znajdziecie pod poniższym linkiem:


Wielu z Was już o niej wie i mnóstwo osób już słonie szyje. Grupa "Częstochowa Szyje" również dokłada swoją cegiełkę w postaci wielkiej paczki słoni, to tak poza konkursem, więc szans nie zabieramy nikomu ;)
40szt. słoni uszyłyśmy z dziewczynami (i jednym panem - brawo za odwagę!) na spotkaniu grupowym, przy kawce i pogaduszkach.
Dziewczyny jednak szyją jeszcze pojedyncze sztuki w swoich domach (w tym i ja dwa kwiatkowe akurat ogarniam), a więc paczka się rozrasta.
Poniżej na zdjęciu słonie ze spotkania. Część z nich po sesji wróciła na stół operacyjny jeszcze lub do okulisty, część nie załapała się na sesję, bo była całkiem rozczłonkowana, więc nie starajcie się ich liczyć ;)

Ostatnio pochłania mnie wiele spraw różnorakich, więc ubiegły tydzień przemknął mi jedynie jak Pendolino przez naszą dzielnicową stację PKP.
Wybaczcie zatem, że wyniki candy podam słowem pisanym, a nie tak jak to miałam w zwyczaju… w postaci filmiku.

Miło mi więc poinformować, że pączek leci do Megamelanieooo, którą bardzo proszę o skontaktowanie się ze mną mailowo lub poprzez FB :)


W kolejnym poście chciałabym zebrać wszystkie Wasze cudownie pomysłowe prace z wykorzystaniem ściegów maszynowych ozdobnych, więc jeśli ktoś nie podlinkował, a ma ochotę dorzucić swoją pracę/pomysł, to w komentarzach można jeszcze zostawiać informację lub linki :)

środa, 11 marca 2015

Szyciowy Blog Roku 2014

Jeszcze tylko do niedzieli, 15 marca 2015, można zgłaszać swoje blogi do konkursu na:

Im wcześniej zgłosicie, tym więcej osób się dowie, że macie ochotę porywalizować o tytuł. To ważne, bo jeden blog wybiorą właśnie Internauci.
Głosować będą mogli zaledwie przez tydzień (16-22 marzec 2015), więc warto ich wcześniej poinformować o tym :)

W sumie Wasze blogi możecie zgłaszać w 1 z 3 kategorii:

W każdej z 3 kategorii wyłonione i nagrodzone zostaną 3 blogi, które otrzymają kolejno tytuły:

1. Szyciowy Blog Roku 2014 w kategorii Moda/Osobowość/DIY
- nagroda główna dla najlepszego bloga

2. Szyciowy Blog Roku 2014 - I Wyróżnienie w kategorii Moda/Osobowość/DIY

3. Szyciowy Blog Roku II Wyróżnienie w kategorii Moda/Osobowość/DIY


Skoro są trzy kategorie, to nietrudno policzyć, że w sumie nagrodzonych blogów będzie już dziewięć!

Dziesiątą nagrodę otrzyma blog, na który zagłosuje najwięcej Internautów.

Jury wytypuje również blog, który otrzyma tytuł Odkrycie Roku 2014


Co czterdziesta głosująca osoba otrzyma 1 z 50 poradników Łucznika

Dodatkowo 3 osoby głosujące mają szansę wygrać maszynę do szycia! Wystarczy, że na profilu Łucznika napiszecie na kogo oddaliście swój głos i uzasadnicie swój wybór.


Nagroda specjalna

Kilku autorów finałowych blogów, zostanie zaproszonych do zaprezentowania swoich dokonań na łamach czasopisma Mollie Potrafi! - Super! (zazdroszczę)


Niespodzianka nr 1

Dla wszystkich fanów Łucznika został przewidziany rabat w wysokości 50% na dowolnie wybrane warsztaty we wrocławskim Atelier "Szpilka"

Niespodzianka nr 2

Dla wszystkich uczestników konkursu 20% zniżki na warsztaty organizowane przez "Ustronny Babiniec"


Sami widzicie, że jest o co powalczyć!

Dla osób, które nie wygrają, jest to i tak wspaniała okazja, aby zaprezentować swój blog szerokiej publiczności. Wasz licznik odwiedzin zyska na pewno, więc nie ma się co zastanawiać!

Zgłaszajcie się i dajcie się poznać :)


Zgłoszone blogi będzie oceniać jury, w którego skład wchodzą:
przewodniczący jury - Remigiusz Chrzanowski - przedstawiciel marki Łucznik,
Marita Bobko - wrocławska projektantka i właścicielka marki MaritaBobko,
Harel - top blogerka modowa - 9 miejsce w rankingu na najlepszy blog modowy 2012 wg magazynu PRESS,
Joanna Konopka - krawiec, konstruktor odzieży, technolog - w programie "Projektanci na Start" wspierała swoją wiedzą i umiejętnościami zwycięzcę programu - Pjotra Górskiego
oraz Bezdomna Wioletta z Szafy… tak ja. Już jakby wcale nie bezdomna, ale właścicielka tego super tytułu - Blog Roku 2012 w kategorii DIY, którego medal ciągle dumnie wisi u mnie w panelu bocznym ;)


HARMONOGRAM KONKURSU

1. Konkurs trwa od 1 marca 2015 roku do 26 marca 2015 r.
2. Autorzy mogą zgłaszać swoje blogi do konkursu od 1 marca do 15 marca 2015 r. włącznie!
3. Głosowanie internautów trwa od 16 marca do 22 marca 2015 r.
4. Ogłoszenie wyników nastąpi 26 marca 2015 r. na stronie www.szyciowyblogroku.pl oraz na profilu Łucznika na portalu Facebook.

PS - wciąż przypominam o zabawie w ściegi oraz o candy, które trwa tylko do piątku.

sobota, 28 lutego 2015

Prawie jak skóra, prawie jak Calvin Klein i dzielna Helena

Zainspirowałam się wielkimi.
Zainspirowałam się prawie w tym samym momencie, w którym rozczłonkowana skórzana kurtka przekroczyła próg mojego domu.
Tyle co rzuciła mi się na oczy kolekcja CK, a do domu weszła mama z siatką i pyta - przyda Ci się?

Niekoniecznie marzyłam o kurtce w kawałkach, ale po pierwsze - przed oczami szybko zobaczyłam "Włóczykija" (tak właśnie starsza nazwała płaszcz CK… "wygląda jak płaszcz dla Włóczykija"), po drugie… skóra, to skóra. Skóra nie może się zmarnować… no nie godzi się i już.
Oczywiście tego samego wieczoru, wszystkie elementy zostały pocięte na paski o szer. 5cm, a długości takiej, jaka wyszła z danego kawałka
Paski zaczęłam łączyć pod kątem 60 stopni w kawałki o jednakowej długości - 45cm
Janomka miała problemy.
Igła do skóry - o ile maszyna nie przepuszczała ściegu, o tyle robił się piękny z prawej strony
Nici - grube czarne, błyszczące
Stopka z górnym transportem - podawała równomiernie bez zająknięcia.
Mimo wszystko ścieg przepuszczała bardzo niespodziewanie. Czasami trzeba było robić po jednym wkłuciu, żeby zawiązało… innym razem trzeba było szyć na pełnych obrotach, żeby nie przepuszczało… co przepuściła, to zakańczałam ścieg punktowo, "za którymś razem na pewno zawiąże…", albo cofałam… glut na glucie.
O ile panele udało mi się jakoś sklecić… o tyle, połączyć w siatę już nie dało rady… oklapłam.
Wzięłam igłę, nitkę i poszłam "obejrzeć" film, ale kiedy zobaczyłam jak idzie szycie ręczne, oklapłam po raz drugi.
W międzyczasie przyjrzałam się lewej stronie "skóry"
No i niespodzianka.
Ja wiem, że skórę można podrobić tak, że będzie prawie jak prawdziwa, a prawdziwa nie będzie, ale:
- to baaardzo stara kurtka - podrabiali już tak ze 20 lat temu?
- materiał nie jest jednolity jak skórka ekologiczna - są cieńsze kawałki i grubsze… bardziej miękkie i takie bardziej sztywne
- pachnie jak skóra
- chrzęści jak skóra
- niszczy się jak skóra

Zachowuje się całkiem jak skóra, a wydaje się skórą nie być, bo zauważyłam to małe przetarcie, które ukazuje nic innego tylko tkaninę. Naprawdę po tym odkryciu osłupiałam.
Teraz zachodzę w głowę - idealna podróbka, czy nie wiedziałam do tej pory, że skórę można łączyć w ten sposób warstwami? Czyli część licowa, tkanina i część zamszowa.
Ktoś wie? Spotkał się ktoś z czymś takim? Chętnie bym rozwiała swoje wątpliwości.
Wracając do oklapnięcia drugiego… pomiędzy jednym ukłuciem w palec, a kolejnym… pomyślałam niepewnie o Helenie, która u córki stoi.
Czy może ona nie dałaby rady? No, ale skoro ta moja nie daje (a krowie spod ogona nie wypadła przecież), to dlaczego tamta miałaby dać?
Z drugiej strony... Helena lepiej "rysuje", to może i skórę lepiej szyje?
Stopkę nawet miała zamontowaną, bo całkiem niedawno wystąpiła w filmie, więc wystarczyło jedynie igłę i nici zabrać Janomce.
Tak mnie palec już bolał, że się nie zastanawiałam dłużej i skompletowałam bohaterkę.

Przeszyłam kilka centymetrów iii...  ładnie, może udaje?
Drugi kawałek - wersja demo? Widzi, że wzrokiem śledzę, to trzyma fason i jak tylko uwagę odwrócę, to zaraz się skończy?
Nie!
Uszyłam torbę do końca i nie przepuściła ani jednego wiązania!

Na przodzie naszyłam guziki, które odprułam z jakiegoś elementu kurtki (nie wnikałam, który to element, bo już zdążyłam odpruć i pociąć, zanim pomyślałam, że może warto znać ich historię)
Dno uszyłam standardowo, czyli zaszywając rogi dwóch prostokątów, ale w takim miejscu, żeby kolejny doszyty pasek z kolei ładnie się ułożył wokół denka.
Uszy przyszyłam niby standardową metodą, czyli wzmocniłam "na kopertę", ale jednak kopertę dwuetapową.
Po pierwsze - nie chciałam, aby koperta była widoczna po prawej stronie siatki.
Po drugie - nie chciałam, aby ucho torby przyczepione było jedynie dwoma szwami.

Znalazłam takie rozwiązanie (nieco kosztowne dla dla wizualnego efektu podszewki), że środek koperty zrobiłam na odszyciu (wewnętrzny pasek), a brzegi koperty zrobiłam jednocześnie łącząc torbę w całość.
Pierwszy szew górny.
W tym przypadku szew nie musiał (a nawet nie powinien dla ogólnego wizerunku "Włóczykija") być schowany w środku, więc nie było problemu.
Drugi szew poprowadziłam dokładnie na szwie łączącym dwa paski ze sobą, więc zdublowałam jedynie ten szew. Po prawej nie widać, ale zapłaciła lewa strona. Nie planowałam przeszywać w ten sposób podszewki, ale… tak wyszło i inaczej chyba się nie dało, a jeżeli się dało, to ja tego nie wymyśliłam na czas.

Uszy torby, to takie same paski, złożone na pół i przeszyte 3 razy prostym ściegiem dla wzmocnienia.
Poniżej część kopertki od wewnątrz w całej okazałości i widok na "ból podszewkowy".
Rzut oka na wnętrzności nieco głębiej - kieszeni brak. Jedno wielkie pomieszczenie.
Tutaj w fazie spoczynku.

Teraz mogę zanieść ją do mamy i zapytać - przyda Ci się?
Poniżej inspiracja, pędząca po wybiegu.

Źródło obrazka
 http://www.style.com/slideshows/fashion-shows/fall-2015-ready-to-wear/calvin-klein-collection/collection/9

Na koniec dzielna Helena, sunąca swoją stopą po uchwycie do siatki, niczym po czerwonym dywanie. Bohaterka :)


Morał z tego płynie taki: Co dwie maszyny, to nie jedna!

PS - wciąż zapraszam na Candy, albo do zabawy.